Cyfryzacja bez wykluczenia. Technologia powinna być projektowana dla ludzi
Cyfryzacja ma sens wtedy, gdy rzeczywiście zwiększa możliwości ludzi — zamiast tworzyć nowe bariery i pogłębiać wykluczenie.
Cyfryzacja przyspiesza.
Coraz więcej usług publicznych, procesów biznesowych, edukacji i komunikacji przenosi się do świata cyfrowego. Dla części społeczeństwa oznacza to wygodę, oszczędność czasu i większy dostęp do informacji.
Dla innych może jednak oznaczać powstanie kolejnej bariery.
Dlatego dyskusja o cyfryzacji nie powinna ograniczać się do pytania:
„Co jeszcze możemy przenieść do Internetu?”
Powinniśmy również pytać:
„Czy człowiek będzie potrafił z tego rozwiązania skorzystać?”
Cyfryzacja to nie tylko technologia
Bardzo łatwo utożsamiać cyfryzację z tworzeniem nowych systemów, portali, aplikacji czy usług elektronicznych.
Tymczasem prawdziwa transformacja cyfrowa jest przede wszystkim zmianą sposobu działania ludzi i instytucji.
Możemy stworzyć najlepszy system elektroniczny, ale jeśli jego użytkownik:
- nie rozumie interfejsu,
- boi się popełnić błąd,
- nie posiada odpowiednich kompetencji,
- nie rozumie języka urzędowego,
- nie potrafi potwierdzić swojej tożsamości,
- nie wie, gdzie szukać pomocy,
to technologia nie rozwiązała jego problemu.
W niektórych przypadkach stworzyła nowy.
Nowy rodzaj wykluczenia
Wykluczenie cyfrowe nie oznacza już wyłącznie braku komputera lub dostępu do Internetu.
Można posiadać smartfon i codziennie korzystać z mediów społecznościowych, a jednocześnie mieć poważne problemy z:
- bankowością elektroniczną,
- usługami publicznymi,
- podpisem elektronicznym,
- aplikacjami administracyjnymi,
- bezpieczeństwem kont,
- oceną wiarygodności informacji,
- wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
Powstaje więc nowy podział.
Nie pomiędzy ludźmi posiadającymi Internet i tymi, którzy go nie posiadają.
Coraz częściej podział przebiega pomiędzy tymi, którzy potrafią skutecznie funkcjonować w środowisku cyfrowym, a tymi, którzy korzystają z niego jedynie powierzchownie.
Sztuczna inteligencja może zmniejszać tę różnicę
Co ciekawe, sztuczna inteligencja może stać się zarówno źródłem nowego wykluczenia, jak i narzędziem jego ograniczania.
Dobrze zaprojektowany asystent AI może pomóc człowiekowi:
- zrozumieć trudny dokument,
- przygotować pismo,
- wyjaśnić niezrozumiały termin,
- przetłumaczyć informację,
- znaleźć właściwą procedurę,
- nauczyć się obsługi narzędzia,
- uporządkować informacje.
Technologia zaczyna więc przejmować rolę cyfrowego przewodnika.
Nie oznacza to jednak, że możemy zrezygnować z edukacji.
Wręcz przeciwnie.
Im bardziej zaawansowane stają się technologie, tym ważniejsze jest uczenie ludzi, jak korzystać z nich świadomie.
Kompetencje cyfrowe przyszłości
Przez wiele lat kompetencje cyfrowe oznaczały umiejętność obsługi komputera.
Dzisiaj to zdecydowanie za mało.
Nowoczesne kompetencje cyfrowe obejmują między innymi:
- bezpieczeństwo,
- prywatność,
- krytyczne myślenie,
- ocenę źródeł,
- świadome korzystanie z AI,
- rozpoznawanie manipulacji,
- zarządzanie cyfrową tożsamością,
- rozwiązywanie problemów przy pomocy technologii.
Najważniejszą kompetencją może jednak stać się umiejętność adaptacji.
Technologia będzie się zmieniać szybciej niż programy edukacyjne.
Dlatego musimy uczyć ludzi nie tylko obsługi konkretnych narzędzi.
Musimy uczyć ich, jak samodzielnie poznawać nowe.
Człowiek pozostaje punktem odniesienia
W Fundacji Vis in Unitate chcemy patrzeć na cyfryzację przede wszystkim z perspektywy człowieka.
Dobra transformacja cyfrowa nie powinna być oceniana wyłącznie liczbą wdrożonych systemów.
Powinna być oceniana również tym, ilu ludzi rzeczywiście dzięki niej zyskało nowe możliwości.
Technologia powinna upraszczać świat.
Nie komplikować go jeszcze bardziej.
Dlatego przyszłość cyfryzacji widzimy jako połączenie trzech elementów:
technologii + edukacji + człowieka.
Bo cyfryzacja ma sens dopiero wtedy, kiedy służy ludziom.